fbpx
czy lektor musi być filologiem?

Czy lektor musi być filologiem?

Pytanie tak śmiało postawione w temacie tego wpisu mogłoby konkurować w festiwalu pytań egzystencjalnych w kategorii szkół językowych. Zadają je wszyscy i zawsze. Zwolennicy potwierdzonego dyplomem wykształcenia twierdzą, że to jedyna słuszna droga. Ich oponenci uważają, że dyplom niczego nie gwarantuje. Czy prawda więc jak zwykle znajduje się pośrodku? Sprawdźmy wady i zalety zatrudniania osób z wykształceniem kierunkowym oraz bez niego.

Wpis wypadałoby rozpocząć od kilku słów najszczerszej prawdy. Otóż ja sama nie mam stricte kierunkowego wykształcenia. Jestem dumną absolwentką poznańskiej AWF i z takim właśnie wpisem w CV rozpoczynałam swoją metodyczną przygodę. Fakt, że kiedy już poczułam, że edukacja językowa jest tym, czym chcę się zajmować, uzupełniłam swoje kwalifikacje. Nadal jednak osobiście nie jestem przekonana, że wykształcenie sprawia cuda. Dlaczego?

Lektor z wykształceniem filologicznym

Zalety:
– zna doskonale język

Oczywiście jest to swego rodzaju generalizacja. Niestety z przykrością przyznaję, że trafiłam na swojej rekrutacyjnej ścieżce również na absolwentów filologii, którzy z trudem stosowali gramatykę na poziomie B1. Co jest jednak zaletą, może stać się również wadą, o czym będzie niżej.

– zazwyczaj przeszedł praktyki w szkole

Ma więc pewne doświadczenie i wie, z czym wiąże się nauczanie. Prawdopodobnie poprowadził również pierwsze lekcje i być może nie umiera ze strachu na myśl o przekazywaniu wiedzy.

– liznął trochę metodyki

To zdecydowanie kontrowersyjna zaleta, ponieważ uważam, że metodyka i pedagogika wykładana na uczelniach wyższych nijak ma się do tego, co student spotyka później w realnym świecie. Nie wspominając o nowoczesnym podejściu do nauczania. Mimo to, potrafi napisać konspekt zajęć, rozumie też podstawowe koncepcje metodyczne, a to już krok do przodu.

– zwykle jest zdecydowany, że chce zajmować się nauką języków

Studiując, taka osoba miała 5 lat na to, by postanowić co chce dalej robić. Jeśli jest u Ciebie na rekrutacji, prawdopodobnie oznacza to, że dokonała właśnie takiego wyboru i nie stwierdzi za pół roku, że to jednak nieporozumienie. Co przekłada się na większe szanse na pozostanie takiej osoby u ciebie nieco dłużej.

Wady:
– często nadmierna miłość do wykładania gramatyki

To problem, którego często nie mogę oduczyć moich lektorów. Wykładanie gramatyki metodą uniwersytecką rzadko niestety ma przełożenie na 11-latków. Podobnie jest z zamiłowaniem do ćwiczeń typu “tłumaczenie zdań”. Cóż, walczę.

– brak pozajęzykowych zainteresowań

Znów, to generalizacja, ale zaskakująco często adekwatna. Ze zdziwieniem odkrywam bowiem, że absolwenci filologii zazwyczaj nie mają innych zainteresowań poza filologią. Rozumiem, że studia te są trudne i angażujące, ale ja potrzebuję osób, które poza miłością do języków przekażą także miłość do podróżowania, teatru, sportu czy sztuki.

Czy lektorzy z wykształceniem filologicznym są fatalnymi pracownikami? Nie! To znakomici fachowcy w swojej dziedzinie, którym można powierzyć zaawansowane kursy i wymagających dorosłych. To pewność, że na zajęciach nie ma błędów językowych, a gramatyka jest dobrze tłumaczona. Jeśli natomiast szukasz osobowości-petardy, może (ale oczywiście nie musi) okazać się, że to nie ten adres.

Lektor bez wykształcenia filologicznego

To ogromna grupa osób, aplikujących rok rocznie do szkół językowych. Część z nich szuka miejsca dla siebie w zimnym i nieprzyjaznym świecie dorosłości, inni próbują uciec od nieuchronnej przyszłości w korporacji. Łączy ich to, że nie ukończyli studiów językowych. Czy to sprawia, że da się ich zatrudnić?

Zalety:
– bagaż różnorodnych doświadczeń

Często trafiają do mnie osoby, które sporo podróżowały albo ukończyły ciekawe studia, które rozwinęły je w niezwykłych kierunkach. To umiejętności, które mogą się przydać w szkole, często w nieoczekiwany sposób. 

– otwartość na naukę

Osoby, które nigdy nie uczyły, wiedzą, że nie potrafią tego robić. Dzięki temu są otwarte na proces szkolenia i wdrażania w metodę, którą pracuje szkoła. Nie są też przekonane, że ponieważ ukończyły anglistykę, wiedzą już wszystko czego potrzebują, a to zawsze dobrze rokuje.

– często dobry język

Wiele z osób z tej kategorii spędziło sporo czasu za granicą albo uważało, że język jest im potrzebny – i w konsekwencji nauczyło się go bardzo dobrze. Mówią często z ciekawym akcentem, wplatają frazy używane przez mieszkańców danego kraju i brzmią bardzo naturalnie!

– są wdzięczne za szansę

Jakkolwiek dziwnie to brzmi… osoby bez wykształcenia filologicznego zdają sobie sprawę, że nie są wymarzonymi pracownikami szkół językowych (chociaż akurat u mnie często jest odwrotnie!). Dlatego kiedy otrzymają szansę, aby się wykazać są wdzięcznymi i lojalnymi pracownikami! Ot, ekonomia wdzięczności!

Wady:
– dobrze znają język, ale nie zawsze potrafią go uczyć

Nie-filolodzy często nie wiedzą do końca co to są te zaimki bezosobowe i II tryb warunkowy. Może to przeszkadzać, ale nie musi. Wszystko zależy od tego, czy jesteś w stanie poświęcić czas i uwagę na wdrożenie (również gramatyczne) albo przydzielić takiego lektora do kursów, które nie wymagają znajomości nazw czasów (np. do konwersacji albo kursów dziecięcych)

– trudna prawda dla klientów

Są klienci, którzy wprost pytają o wykształcenie lektora. U mnie najczęściej są to tzw. mamy anglistki, którym często dodatkowo zależy na konkretnym akcencie lektora. Zdarza się, że pytają też klienci egzaminacyjni i dorośli. Reakcje na brak doświadczenia są zróżnicowane. Nie zawsze niestety udaje się “przepchnąć” naszego świetnego lektora bez kwalifikacji potwierdzonych dyplomem.

Czy możemy więc mówić o tym, że Filolog lub Nie-filolog jest w jakiś sposób lepszy? Dla mnie zupełnie nie! Tak jak z jednej strony doceniam językowe przygotowanie filologów, tak odrzuca mnie wtłoczona w nich pradawna (i niestety przedawniona) wiedza metodyczna i pedagogiczna. Uwielbiam energię i pasję nie-filologów, ale czasem przeraża mnie ilość pracy, która jest do wykonania, aby taką osobę przygotować do pracy.

Wybór zawsze pozostaje po stronie właściciela szkoły czy metodyka i uważam, że trudno mówić tu o złym wyborze, jakikolwiek by nie był. Ze swojej strony zachęcam gorąco do dawania szans tym “zagubionym”. Sama kiedyś byłam w tym miejscu i gdyby nie ktoś, kto uwierzył, że da się ze mnie zrobić sensownego lektora, a później również metodyka, z pewnością ten blog by nie istniał. Food for thought. 

Chcesz dowiedzieć się więcej o tym kim jestem i co robię – przeczytaj więcej w zakładce O MNIE. Wpadnij też na mojego facebooka – tam zawsze znajdziesz najświeższe informacje!

Przeczytaj inne moje artykuły:

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *